Młodzi Polacy nawet w stałych związkach akceptują flirt
pewna warszawianka będąca w stałym związku zamieściła na kilku portalach randkowych następujący anons: „szukam kulturalnego pana, któremu nieobca jest kindersztuba i sztuka flirtu”. nie dostała ani jednej odpowiedzi. kiedy zmieniła ogłoszenie tak, że znikły i sztuka flirtu, i kindersztuba, jej skrzy
pewna warszawianka będąca w stałym związku zamieściła na kilku portalach randkowych następujący anons: „szukam kulturalnego pana, któremu nieobca jest kindersztuba i sztuka flirtu”. nie dostała ani jednej odpowiedzi. kiedy zmieniła ogłoszenie tak, że znikły i sztuka flirtu, i kindersztuba, jej skrzynka zapełniła się zgłoszeniami. czy mężczyźni nie znają już sztuki flirtowania? z badań pracowni iqs dla axe, przeprowadzonych wśród tysiąca polaków w wieku 18 -25 lat, wynika, że flirtujemy często i chętnie – 70 proc. badanych robi to przynajmniej raz w tygodniu, a 14 proc. każdego dnia. chętniej niż panowie inicjatywę podejmują panie, które mają dość czekania na pierwszy krok płci brzydszej – aż 89 proc. zadeklarowało, że to one rozpoczęły flirt. dla porównania aż co czwarty mężczyzna woli poczekać, aż dziewczyna zainicjuje choćby rozmowę. zarówno dla pań, jak i panów rozpoznawalnymi sygnałami do rozpoczęcia flirtu są uśmiech i wymowne spojrzenie. niewiele kobiet sięga zaś po tak wyrafinowane metody, jak wpadanie „niechcący” na mężczyznę (13 proc.), potykanie się z nadzieją na wylądowanie w ramionach wybrańca (3 proc.) czy upuszczenie długopisu lub notatek (5 proc.), tak by on je podniósł. może dlatego, że niemal połowa pań inicjuje flirt w dyskotece, tańcząc w pobliżu mężczyzny o ile jesteśmy zgodni co do tego, czym jest flirt (uśmiechy, często żarty, niezobowiązująca rozmowa – trwają zwykle od kilku minut do kilku godzin), spodziewamy się po nim innych efektów. kobiecie poprawia on nastrój (54 proc. badanych), dowartościowuje ją (47 proc.) i poprawia humor (75 proc.). mężczyźni podchodzą do sprawy bardziej zadaniowo. dla połowy z nich flirt to przyzwolenie na pocałunek, a dla jednej czwartej – na seks. nieoczekiwanie aż 37 proc. panów stwierdza równocześnie, że flirt powinien prowadzić do zbudowania trwałej relacji. flirtują zarówno osoby wolne, jak i będące w stałych związkach. dotyczy to niemal 60 proc. „zajętych”. równie liberalne są obie płcie. ale bardziej chętne do takiej zabawy są osoby z krótkim stażem w związku. co ciekawe, flirtują wtedy zarówno z własnym partnerem, jak i z innymi. prof. bogdan wojciszke z sopockiego wydziału szkoły wyższej psychologii społecznej flirt jest dziś powszechnie akceptowany i traktowany głównie jako dobra zabawa. świadczy o tym też otwartość deklaracji kobiet, które bez skrępowania do tego się przyznają (pytane np. o seks zazwyczaj obniżają liczbę partnerów, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy ją zawyżają). panie nabrały bowiem pewnej śmiałości, nieznanej ich matkom. są subtelniejsze w kontaktach społecznych i lepiej odczytują sygnały od panów. ci z kolei zdają się nieco zostawać w tyle. swoją drogą, może to wynikać z tego, że dziś mamy o 600 tys. więcej kobiet z wyższym wykształceniem niż mężczyzn. znalezienie odpowiedniego partnera może zatem stać się do pań nie lada wyzwaniem. michał kwieciński, główny trener realnej metody skutecznego uwodzenia w polsce niczym hiszpanki, które podrywają bez oporów, samodzielne, pracujące polki są coraz odważniejsze. stereotyp, że kobieta powinna czekać na pierwszy krok mężczyzny, powoli znika. to faceci, często wychuchani przez matki, czekają, aż zostaną poderwani. jednak do otwartości w relacjach damsko-męskich ciągle nam jeszcze daleko. mężczyzna, który w autobusie czy metrze poprosi obcą kobietę o numer telefonu, najpewniej zostanie uznany za podejrzanego, narzucającego się typa. kobieta z kolei woli tańczyć w pobliżu tego, który się jej podoba, niż po prostu podejść i zacząć rozmowę. tak jest bezpieczniej. do tej pory uczyliśmy facetów, jak się uwodzi, teraz chcemy organizować kursy także dla pań. różnica tkwi w podejściu. mężczyzna przychodzi do nas, bo myśli: „coś ze mną jest nie tak”. a kobieta chce po prostu być coraz lepsza. źródło: dziennik metro