witajcie, wybaczcie emocje w dalszej części.. :) dawno się tyle nie działo w ciągu jednego weekendu, i to pozwolę sobie powiedzieć, że nie długiego lecz najnormalniejszego w świecie, gdyż wiele osób dzisiaj, tj. drugiego maja pracuje lub bynajmniej dogorywa w miejscu pracy mała wstawka dla nołlajfów, otóż w miniony weekend: ktoś ważny się ochajtał, ktoś poważany został wyniesiony na piedestał, ktoś nieuchwytny został zdematerializowany 4ever. satyrycy, członkowie ruchów oporu, klakierzy oraz wszelakiej maści mistrzowie ciętej riposty nie spali: zdjęcia z royal wedding ukazały się już jeden dzień przed owym wedding, słyszałem o pop party, ale nigdy do tej pory nie słyszałem o pope party, djwitek podbija youtube bitami, których nierozłącznym atrybutem jest szczękościsk… zauważyłem, że nie ogarniam…. gin lubuski i marlboro flavor plus też o dziwo wcale nie pozwoliły przybliżyć się do świętego graala… pomyślałem, niech ten weekend po prostu się skończy, a w poniedziałek zresetuje się podczas dzikiej szarży na moturze. wiało jak diabli, ale się udało!!!! przedmuchały się synapsy na łączeniu aksonów z komórkami efektorowymi i w końcu udało mi się dotrzeć do meritum wszystkiego. w jednej chwili wszystko stało się jasne! jak to powiedział roman żurek w znanym skeczu „atlantyda się znalazła!” to by też wyjaśniało te pare kilo więcej oraz drobny ścisk w obwodzie… ale było warto !!! pracowaliśmy niejeden dzień i niejedną noc by móc wam oddać coś, czego jeszcze w polskim internecie nie widzieliście, uwaga: 5. . . 4. . . 3. . . 2. . . 1. . . zapraszam do wspólnej zabawy! autorem tekstu jest bejker